SL nie działa pod Windows Vista
“Dzisiaj Second Life, jutro cały świat” - wywiad z Philipem Rosedale’em
Philip Rosedale, twórca wirtualnego świata o nazwie Second Life wierzy, że jego firma Linden Lab stanie się pionierem kolejnej wielkiej rewolucji w internecie - sieci 3D.
- Co było motywacją do stworzenia Second Life?
- Dziedziny, w jakich zdobyłem wykształcenie to fizyka oraz matematyka i programowanie komputerowe. Bardzo interesuję się teorią chaosu, układami chaotycznymi, nieliniowością i zachowaniami emergentnymi. Second Life (SL) jest jednym z tych dziwnych zjawisk, które wraz z dodaniem każdego nowego elementu nabierają minimalnie więcej mocy. Ludzie myślą, że nasz wzrost jest aperiodyczny i nieciągły, ale jeżeli spojrzymy na jego wykres, zobaczymy tam idealną krzywą, do tego naturalnie ciągłą i eksponencjalną, ponieważ działa tu efekt sieci. Ale wszystko to musi być widoczne jednocześnie, bo gdyby tak nie było, nie mielibyśmy efektu sieci. A my nie chcemy zostać zaszufladkowani, ograniczać siebie i innych.
- Ale marki i media pragną kontrolować środowiska, do których trafia ich produkt lub przekaz.
- Wiem, ale w internecie nigdy tak nie było. Przypuszczam, że w końcu paru reklamodawców i domów medialnych odniesie sukces w tym niekontrolowanym środowisku, a za nimi pójdą następni. To jeszcze jedno nieciągłe zjawisko. Wystarczy, że dwie osoby odniosą jakąś korzyść ekonomiczną, a już wszyscy rzucają się za nimi.
- To, co robicie z SL, to coś zupełnie innego. Media są w większości pasywne, ludzie otrzymują gotowy produkt.
- Ponieważ to wszystko, na co pozwala technologia. Ale spójrzmy tylko na gry. Nie są pasywne i wymagają znacznie większego zaangażowania. Albo reakcje w postaci plików wideo na klipy zamieszczane na YouTube - to znak, że ludzie chcą tworzyć. Być może, sięgając głębiej, należałoby stwierdzić, że większość ludzi nie jest kreatywna, ponieważ świat nie ułatwia nam bycia kreatywnymi. W następnej fazie rozwoju sieci będziemy wykorzystywać technologię, która pomoże nam stać się kreatywnymi i myślę, że wszyscy zaczną odczuwać potrzebę tworzenia. A to oznacza, że ludzie ponownie zastanowią się nad tym, jaka powinna być natura mediów.
- W SL, za pośrednictwem awataru, który kreujemy, możemy chodzić, latać, tańczyć. Możemy także kupować nieruchomości, otwierać sklepy, kochać się. A czy możemy popełnić samobójstwo?
- Taaa… Możemy “zabić” konto. Pewnie w przyszłości ktoś napisze o tym wspaniałą, dramatyczną książkę.
- Mówiąc o technologii - SL nie działa pod Vistą…
- W Windows Vista jest jakiś błąd - znajdziemy go. Prawdziwym wyzwaniem technologicznym dla nas jest odwzorowanie świata w trzech wymiarach, ponieważ historycznie tylko w grach wykorzystywano efekty 3D. My mówimy, że SL to następna sieć ogólnoświatowa, a to wymaga, żeby każdy komputer doskonale sobie radził z trójwymiarowością. Jak na razie tak nie jest. Jesteśmy prawdopodobnie o jeden cykl rozwojowy PC - jakieś 18 miesięcy - od chwili, gdy na każdej maszynie z systemem operacyjnym Windows Vista lub Mac OS X powinno dać się uruchomić SL. Myślę, że wystartowaliśmy z SL troszeczkę za wcześnie, ale czysty entuzjazm, z jakim ludzie chcieli i nadal chcą współtworzyć nowy świat, pomaga podtrzymać ciągłość rozwoju naszego projektu. A co najciekawsze, jesteśmy dopiero na początku drogi - zarówno sieć 3D jak i SL są jeszcze w powijakach.
- To jaki będzie następny wielki krok SL?
- Technologia związana z rozpoznawaniem i emisją mowy, nad którą teraz pracujemy, daje, moim zdaniem, ogromne możliwości i ma wielki potencjał rozwojowy. Dużym problemem jest to, że potrzeba wiele czasu, aby opanować i zrozumieć, co i jak robi się w SL. Dla kogoś kto już przez to przejdzie, poruszanie się po SL staje się łatwiejsze niż surfowanie po internecie. Jeżeli uda się obniżyć średni czas potrzebny do zrozumienia SL z obecnych czterech godzin do czterdziestu minut, to zamiast 10 proc. zostanie z nami 50 proc. użytkowników, a wtedy sieć 3D zdobędzie pozycję dominującą i każdy będzie miał swój awatar. Czy nasza firma jest w stanie tego dokonać? Moim zdaniem tak, ale szczerze mówiąc, uważam, że to, co tworzymy, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Stanowimy forpocztę całej nowej kategorii doświadczeń i wierzę, że możemy stać się liderami na tym polu.
- Jak pojemne jest pojęcie Second Life? Mówi pan, że SL stanie się drugą siecią o zasięgu ogólnoświatowym.
- Jeżeli uznamy, że SL jest naprawdę dużym przedsięwzięciem, to muszą istnieć różne drogi, którymi można pójść. My na razie oferujemy tylko jedną, ale w długim okresie będzie inaczej. Naprawdę chciałbym, żeby inne firmy przedstawiły swoje markowe projekty, lepsze od naszego.
- Jak to wpływa na wasz biznesplan? Teraz zarabiacie sprzedając ziemię w SL - w pewnym sensie ściągacie podatek od ziemi. Można by rzec, że to swego rodzaju zabawa w handel nieruchomościami w sieci.
- To jest wirtualny handel nieruchomościami, ale mniej abstrakcyjny, niż się ludziom wydaje. W rzeczywistości handlujemy obliczeniami. Sprzedajemy fragmenty rdzenia procesora. Kupując 6,5 ha ziemi, co odpowiada mniej więcej obszarowi miasta ograniczonemu czterema przecznicami, w rzeczywistości wynajmuje się jeden procesor.
- Od 2004 roku pozwalacie ludziom, którzy dorobili się w świecie SL, wymieniać wirtualną walutę, tak zwane Linden-dolary, na prawdziwe pieniądze. Ustaliliście kurs wymiany i SL wykreowało nawet pierwszego milionera. Czy te dwa światy - wirtualny i prawdziwy - nie zaczynają ze sobą kolidować?
- Produkt Krajowy Brutto (PKB) krainy SL wynosi obecnie około 500 mln dolarów, ale gwałtownie rośnie. Posiadanie własnej waluty ma sens, ponieważ dzięki niej ludzie mogą przeprowadzać mikrotransakcje.
- Czy przewidzieliście to? Mam na myśli to, że SL działa jak niepodległe państwo.
- Wiele się nauczyliśmy o polityce monetarnej! Uwielbiam tę tematykę. Stwierdzamy, że PKB w SL rośnie w niesłychanym tempie w stosunku do gospodarek światowych. Nasze działania mógłbym porównać do funkcji mini-banku centralnego. Bardzo byśmy chcieli, żeby przyłączył się do nas jakiś wielki ekonomista.
- Kierujecie prawdziwą gospodarką, ale w rzeczywistości jest to dyktatura, na której czele stoi pan - Philip Linden. Zresztą w SL nazywają pana dyktatorem.
- Tak, ale to delikatna kwestia. Jeżeli jakieś państwo zabiera obywatelom ziemię bez uzasadnionej przyczyny, daje to pewne wyobrażenie o stopniu, do jakiego jest ono dyktaturą. My tego nigdy nie robimy. Czy moglibyśmy zamknąć serwery, gdyby ktoś nas wkurzył? Moglibyśmy, ale nigdy tego nie uczyniliśmy i jest bardzo mało prawdopodobne, żebyśmy tak kiedykolwiek postąpili, ponieważ naraziłoby to na niebezpieczeństwo wszystko, co stworzyliśmy.
- Musieliście zwiększyć kontrolę nad SL. W trakcie niektórych wydarzeń korporacyjnych wystąpiły zakłócenia, więc nie trzymacie się zupełnie z boku.
- Interweniujemy czasem na szczeblu centralnym, w przypadkach oszustw i skrajnego prześladowania, albo w sytuacjach, gdy dochodzi do ujawnienia danych dotyczących czyjegoś prawdziwego życia w realnym świecie. Nie pozwalamy na to.
- Rozumiem, że największy udział w gospodarce SL ma pornografia.
- Nie sądzę, żeby był największy, ale trudno stwierdzić, jaki jest. Część transakcji odbywa się bezpośrednio między osobami prywatnymi, inne to zakupy w automatach. Do niektórych dołączany jest tekst, na podstawie którego możemy się zorientować, co było przedmiotem operacji, ale ludzie są tak pomysłowi, że nie zawsze udaje się nam odgadnąć. Z tego co wiemy, największy udział w gospodarce SL mają ubrania, biżuteria i meble.
- A co z praniem brudnych pieniędzy?
- Nie jestem ekspertem w tych sprawach, ale z tego co wiem, prawdziwe pranie pieniędzy polega na legalizacji prawdziwych pieniędzy w postaci prawdziwych banknotów, więc problem wiąże się z prawdziwą walutą w realnym świecie.
- Co sądzisz o tym, żeby stworzony w SL awatar mógł opuścić Second Life i zacząć wędrować po internecie?
- Budujemy serwer, który to umożliwi. Wierzymy, że pomysł wykorzystania awataru w charakterze naszej sieciowej osobowości stanie się popularny w internecie. Zamierzamy opracować technologię, która na to pozwoli. Z technologicznego punktu widzenia stanie się to możliwe już za 18 miesięcy. Sądzę, że w przyszłości powstaną wewnętrznie połączone światy wirtualne i że możemy utrzymać pozycję lidera poprzez bycie tak otwartymi, jak tylko się da. Jeżeli ktoś jest otwarty i zarazem dominujący, zawsze będzie wygrywał.
Zarzuty dotyczące pornografii dziecięcej - Linden Lab prowadzi śledztwo
Niemiecka policja prowadzi dochodzenie w sprawie oskarżeń, że niektórzy użytkownicy serwisu Second Life handlują w sieci pornografią dziecięcą. Zarzuty wyszły na światło dzienne, gdy z Linden Lab skontaktowała się niemiecka telewizja ARD, po tym jak jej reporter zaczął otrzymywać zaproszenia na spotkania na stronach Second Life, na których rzekomo miały być rozpowszechniane materiały z wirtualną i prawdziwą pornografią dziecięcą.
Second Life odpowiedziało w swoim blogu: - Linden Lab absolutnie nie toleruje pokazywania pornografii dziecięcej na stronach projektu Second Life. Z ogromnym gniewem obejrzeliśmy materiały przedstawione nam przez ARD i będziemy w pełni współpracować ze wszystkimi organami ścigania. Nie musimy dodawać, że każdemu, kto brał udział w tych działaniach, na zawsze odetniemy dostęp do naszej sieci i podejmiemy w stosunku do niego odpowiednie kroki prawne.
Reporter ARD, Nick Schader, opowiada, że udział w spotkaniach oferowano mu za 500 Linden-dolarów (ok. 3 dolary amerykańskie). Jak mówi, użytkownicy proponowali mu także, że skontaktują go z ludźmi, którzy handlują prawdziwą pornografią dziecięcą w świecie rzeczywistym.
Linden Lab pracuje również nad skuteczną procedurą weryfikacji wieku użytkownika. Mimo, że teoretycznie osobom poniżej 18 roku życia nie wolno logować się do SL, w praktyce zabronienie im tego jest prawie niemożliwe.
Rozmawiała Kate Bulkley, The Guardian
Napisany 2 czerwca 2007 w Prasa, Gry |
Podobne artykuły:
- Koniec sprzedaży Windows XP na początku 2008 r. Microsoft planuje wycofać ze sprzedaży wszystkie systemy rodziny Windows XP w niecały rok po premierze Windows Vista. Wypowiedzi użytkow......